Moje zdjęcie
Jak widać różności u mnie nie lada, bo różności mnie interesują. Staram się rozwijać w kierunkach, które sprawiają mi przyjemność. W tygodniu jestem opiekunką do dzieci, mając przerwy na pokazy Clowniarskie, w weekendy jestem pilnym studentem Pedagogiki Specjalnej, wieczorami spotkacie mnie z płonącym hoola hop na ulicy, a gdy jestem sama dłubię przy koralikach. Jest tego dużo i wszystko możecie tu poznać. Uwielbiam szczury, nie znoszę kotów. To ja, taka pomieszana. Kocham ognień. Zimę. I wiatr.

środa, 31 marca 2010

prima aprillis

Już późno. Prima aprillis dzisiaj, z czego dla mnie nie do śmiechu. Prawdopodobnie będę po pracy szła z Yin do uśpienia. Ych. Pamiętam jak zaledwie dwa lata temu urodziła się u mnie. Była najmłodsza z miotu 10 ogonków, a dzisiaj widzę, że nawet oddychanie sprawia jej trudności. Serce mi pęka na ten widok. Dlaczego one dostały od natury tak krótkie życie? Wchodzi mi na rękę jak tylko otworzę klatkę. Liże po dłoniach - zawsze to uwielbiała robić. I usypia. Tuli się do dłoni, jakby wiedziała, że to już koniec. Wykapana mamusia.
                               Nie mam siły...



poniedziałek, 29 marca 2010

No i poniedziałek. Nowy tydzień, nowe zmiany. Kendzior znowu mieszka z nami, dopóki nie wyjedzie. Przyjeżdża dzisiaj do Polski rodziciel mój. Ych... Ale! Może o czymś milszym będę.
Wczoraj po tańcu brzucha aż mi się nogi trzęsły jak wracałam do domu :P Ale dostałam w kość. Jednak to było przyjemne. Jadąc pociągiem miałam tak pełną głowę pomysłów na biżu, że myślałam, że mi pęknie. Siedziałam i rysowałam. Mimo tego, że w domu byłam dopiero po 23ej, to po kąpieli jeszcze usiadłam i poprawiałam zawieszkę, którą wczoraj pokazałam :) Tak chyba będzie lepiej. Teraz mogę powiedzieć, że jestem z niej zadowolona. Przynajmniej na razie, bo z czasem mija mi ta satysfakcja i widzę same błędy. Zaraz idę do pracy i tam usiądę do kolczyków :) Do wieczora powinny być gotowe, więc możliwe, że jeszcze dzisiaj zaprezentuję efekt mojej pracy :)


niedziela, 28 marca 2010

niedziela!

Ostatnio mój lepszy czas. Wieczory przeznaczone na taniec brzucha, a dzień na trening hula hoop jeżeli pogoda pozwoli, a jak nie to robię bizu, co ostatnio średnio mi idzie. A po niedzieli już blisko do wtorku. Pójdę na trening. Dzięki coraz lepszej pogodzie powoli mogę przestać być uzależniona od sali.

Ogółem wysłałam swoje zgłoszenie na stronę prototyp.pl i czekam na odpowiedź. Może w końcu uda mi się dostać na tego typu portal.

I żeby nie było, że się obijam. Zawieszka z opalitową kroplą.



sobota, 27 marca 2010

A dziś takie kolczyki, kod DNA ;)
 

A to broszka, nad którą już dużo czasu siedzę, bo robię ją na raty. Początkowo miała być kolczykami, ale wyszło jak widać ;)





sobota, 20 marca 2010

Wiosna, ach to Ty...

Chcąc, nie chcąc powiem to: Jaka ładna pogoda do nas przyszła. Chyba wiosna zaczyna coraz pewniej się zadomawiać. Nawet mi tak pasuje. Chociaż dla mnie już jakby za ciepło się robiło. Jednak najlepiej czuję się w zimę. Ale podoba mi się, jak wszystko zaczyna budzić się do życia, coś w tym jednak jest.

Chociaż bardzo nie lubię powtarzania wzorów, to zrobiłam kolczyki podobnym sposobem, co poprzednie. Do nich jest zawieszka, którą muszę jeszcze dopracować. Ale chciałam zrobić taki nefrytowy komplet.






A ogółem u mnie dzisiaj dzień szycia i przeróbek. Materiał na spodnie clownowe czeka już nie wiem jak długo. Pomijając rzeczy, które sobie ostatnio kupiłam :) W moim ulubionym ciuchlandzie kupiłam sukienkę i dwie spódnice za 10 zł :) Pomijając fakt, że to rozmiary 46, a ja noszę 38, ale od czego jest maszyna :)

To ja siadam do szycia i miłego weekendu życzę :)

piątek, 19 marca 2010

Z opóźnieniem

Wczoraj były też urodziny mojej bliskiej znajomej, która dostała ode mnie plecioną bransoletkę z muszelkami. Jakiś czas temu sama zasugerowała, że przydała by się jej taka do kolii, którą bardzo często nosi.


Bransoletkę razem z wierszykiem zapakowałam ładnie i zalakowałam kopertę. Już wczoraj po południu prezent leżał w skrzynce znajomej :)


Niestety z tego wszystkiego zapomniałam zrobić zdjęcie samej bransoletce i niestety można zobaczyć jej fragmenty w rogach zdjęć :/
 A wierszyk brzmiał tak:

"Osobiście dać nie mogłam
Lec magicznym sposobem
Umieściłam kopertę w Twojej skrzynce pocztowej.
Zebrałam muszelki ze świata stron wszystkich
Za pomocą szczurków mi bliskich.
Bransoletka zaczarowana z ochronnymi zaklęciami
by chroniła przed życia trudami.
Oby zawsze Ci towarzyszyła
I w złych chwilach szczęście przynosiła"

Poetka ze mnie marna. Wierszyk lekki i bardzo prosty, bez szaleństw ;) Jednak z tego, co wiem, to prezent się podobał, wierszyk też i podobno już przyniósł szczęście.

I jeszcze takie kolczyki dzisiaj pokażę, przyjemna praca :)

 

środa, 17 marca 2010

Na razie wolno mi wszystko idzie. Mogę tylko pokazać zapowiedź tego, nad czym pracuję. Nic specjalnego, jednak mam nadzieję, że efekt końcowy będzie zadowalający :)


A u mnie zima! :D Mnie się podoba. Ogonkom chyba nie, bo są jakieś nieprzytomne ostatnio.


 Tak przyjemnie było na dworze w poniedziałek. Ale wczoraj za to za oknem miałam taki widok. Dzisiaj świeci słońce :) No ale 'w marcu, jak w garncu' i nic na to nie poradzimy ;)

 
Święta tuż tuż, a ja nie znoszę Wielkanocy. Odkąd pamiętam, malowanie pisanek średnio mnie kręciło. Ale w tym roku Mama zakupiła naklejki termokurczliwe, więc z pisankami nie będzie już problemu :D

wtorek, 16 marca 2010

W pracy nudno, nie ma klientek w ogóle. W sumie to lepiej, bo mogę porobić swoje rzeczy :P Znalazłam z kompie stare fotki zwierzaków moich, będę musiała je znowu pomęczyć i zrobić coś nowego :)


Nuka, moja kochana staruszka (urodzona w 1996 roku ;)) ... Wstyd się przyznawać, że nie zawsze poświęcam jej należną uwagę, ale ona za to zawsze jest przy mnie. W domu nie pozwoli mi samej chodzić. Zawsze siada przy mnie jak ja siedzę, jak oglądam tv, ona leży przy nogach, zawsze wierna.



sobota, 13 marca 2010

Trochę czasu mnie nie było, bo dopadło mnie jakieś choróbsko. Tak się czułam, że nie byłam w stanie zabrać się za cokolwiek :/ Teraz jest już lepiej i będę nadrabiać zaległości. Wczoraj zrobiłam sernik, w końcu. Już ze dwa tygodnie nie dawał mi spokoju. Smakował nawet nawet :)




A i żeby dziewczyny moje nie musiały już spać w taki sposób



Najpierw powiesiłam w klatce czapkę, którą sama zrobiłam sobie na szydełku, jednak nie przypadła mi do gustu, a im się przydała :)




Potem jednak stwierdziłam, że jednak lepiej będzie położyć ją w kącie i chyba tak zostanie :)


A to uroki czerwonookiego ogonka :)


poniedziałek, 8 marca 2010

etniczny zestaw

Wrzucam kolczyki do bransoletki, jak wcześniej obiecałam :) Kolczyki są bardzo lekkie wbrew dosyć ciężkiemu wyglądowi :)

sobota, 6 marca 2010

A tak w ogóle to mamy nadal zimę!! :D

dragonfly

Dzisiaj na moim Kanduli (imię bambusa) przysiadły dwie nowe ważki, do kompletu dla wcześniej pokazywanej bransoletki. Razem z bransoletką wykopałam 'szkielety' do kolczyków, więc pracy raczej nie miałam dużo :) Może jeszcze skuszę się na jakiś pierścionek do tego, albo zawieszkę. Pomyślimy ;) Niestety ciągle mam problemy z wykończeniami. Za szybko chcę zobaczyć efekt końcowy i wykończenia zawsze odwalam, co widać na zdjęciach. Muszę zacząć się bardziej przykładać.

piątek, 5 marca 2010

Daję wcześniej obiecaną bransoletkę. Wiem, że podobna była, jednak lubię taki styl. Myślę nad jakąś fajną kolią, albo naszyjnikiem do tego i kolczykami. Może jutro zacznę coś robić, chyba że wygrają dzwoneczki :p Jutro też postaram się zamieścić lepsze zdjęcia ;)

Jeżeli postanowię zostawić ją u siebie, to właśnie tak będzie noszona, a może nawet troszkę wyżej :) A w tle mój artystyczny nieład na łóżku.

 

 

Nareszcie!! :D

Doszły upragnione dzwoneczki! Już myślałam, że się nie doczekam. W oczekiwaniu zaczęłam robić nową bransoletkę, którą lada chwila powinnam skończyć, więc możliwe, że jeszcze dzisiaj ją pokażę. Teraz będzie u mnie dzwoneczkowy szał :D Strasznie lubię tego typu rzeczy, jednak znalazłam tylko jedną ofertę sprzedaży tych skarbów i nie były zbyt tanie, jednak nie mogłam się powstrzymać, bo poluję już na nie naprawdę długo.

 

W kolorze srebrnym i starego złota. Te drugie bardziej trafiają w mój gust, jednak teraz nie mogę znaleźć do nich pasującego drucika :P Ale to i tak będzie już mniejszy wydatek na szczęście :) Musiałam chwilę pomęczyć Banshee dzwoneczkiem. Nawet przez chwilę miałam pomysł, żeby zakładać wszystkim moim ogonkom takie dzwoneczki za każdym razem jak będą wypuszczane, ale to chyba nie jest za dobry pomysł biorąc pod uwagę to, że mają jednak lepszy słuch od człowieka i nie przyjemnie by im było. Banshee już zdjęłam dzwoneczek i kica sobie teraz wokół mnie wesoło :)