Moje zdjęcie
Jak widać różności u mnie nie lada, bo różności mnie interesują. Staram się rozwijać w kierunkach, które sprawiają mi przyjemność. W tygodniu jestem opiekunką do dzieci, mając przerwy na pokazy Clowniarskie, w weekendy jestem pilnym studentem Pedagogiki Specjalnej, wieczorami spotkacie mnie z płonącym hoola hop na ulicy, a gdy jestem sama dłubię przy koralikach. Jest tego dużo i wszystko możecie tu poznać. Uwielbiam szczury, nie znoszę kotów. To ja, taka pomieszana. Kocham ognień. Zimę. I wiatr.

poniedziałek, 31 maja 2010

A bo tak. Deszczowo i brak chęci.




Jest jakiś dziwny schemat. Zawsze, kiedy jest naprawdę źle, jadę na Forty do chłopaków. Robię im zdjęcia, pogadam i tak mija mi dzień. I wczoraj tak właśnie zrobiłam. 'Mariuszek' jak zwykle się wymądrzał, Jerzy milczał popijając piwo co jakiś czas rzucając trafne uwagi, Młody katował rower, Jeleń nadal lądował na nogach, a Bartek starał się doradzić. Zazdroszczę Mu. Człowiek, który ma zajebisty dystans do wszystkiego. Zawsze stara się pomóc, nie zamartwia się. Naprawdę zazdroszczę. Jakbym miała takie podejście ile rzeczy byłoby łatwiejszych. Nie byłoby teraz takiej sytuacji chociażby...















Zdążyliśmy wsiąść do pociągu, jak zaczęła się burza. Na szczęście minęła nas, jak jechaliśmy. Tylko weszliśmy do domu, to zaczęła się taka ulewa, że zalało nam całą ulicę. Niektórym woda doszła do domów.
Mimo pogody w weekend nie miałam nastroju. W sobotę próbowałam trenować, nawet trochę maczugi pomęczyłam, jednak nie mogłam się skupić. Posiedziałam w ogródku, zrobiłam trochę zdjęć, posłuchałam muzyki i poszłam do domu. Nie wiem co pisać, będą zdjęcia.













poniedziałek, 24 maja 2010

Ale zakwasy męczą mnie po wczorajszych tańcach. Miałam krótką przerwę i czuję każdy mięsień na brzuchu. Ale zaraz to rozruszam :D




Ogółem przyszły dzisiaj buty, które zamówiłam :D Jutro zrobię zdjęcia, jak będzie jasno.
Cały dzień prezentów i niespodzianek, w ogóle. Doszedł do mnie dzisiaj od Joasi  prezent wymiankowy :D Pierwszy raz się z kimś wymieniałam, a frajdy co nie miara :D Dostałam od Niej śliczny notesik, którym muszę się pochwalić, bo jest cudny! :D





Wczoraj jak zaczęłam pisać posta, w jednej sekundzie zaczęła się taka burza z ulewą, że nie wiedziałam przez chwilę co się dzieje. W popłochu wyłączyłam komputer i zaczęłam uspokajać Nukę. Bidulka była zdziwiona jeszcze bardziej niż ja :P







A odnośnie wczorajszego dnia. Zachęcona upalną pogodą doszłam do wniosku, że pojadę na pola potrenować. Jednak gdy wysiadłam na śródmieściu nie udało mi się wyjść z dworca, bo tak lało. Miałam farta w sumie, że przy wyjściu Squoci kręcili i grali na djembie. Swoich poi nie miałam przy sobie, jednak potowarzyszyłam im z hoola, dzięki temu przeczekałam deszcz, a trwało to prawie dwie godziny, więc nie narzekam :D Potem spotkałam się z Mambą. Chyba dobrze mi zrobiła ta rozmowa. Na pola nie pojechałam w końcu, bo już później zostało mi za mało czasu ;) Przeczekałam w centrum tą godzinę, a potem poszłam na taniec brzucha.

piątek, 21 maja 2010

O, taki był!

Dzisiaj był upalny dzień, o dziwo O.o Chwilkę pokropiło, a potem zniknęły wszystkie chmury. Byliśmy z Młodym u lekarza. Nie będę po raz kolejny komentować tego, jak działa nasza służba zdrowia, bo już wystarczająco napsuła mi krwi pani pielęgniarka :/ Ważne, że z Młodym jest nieźle. Raczej nie powinno być większych kłopotów, więc jestem dobrej myśli :) Po lekarzu pojechaliśmy po spodnie i wymienić ładowarkę do akumulatorów. Od jutra będę mogła testować nowy aparat :D Zjedliśmy zajrzeliśmy do kyfycy. Na szczęście z ciepłą pogodą wróciło Mojito! Uwielbiam :D







A wcześniej czekając na pociąg do 'warszaffki' zaczepił Nas pijany pan, od któego dostaliśmy roztopionego truskawkowego rożka xP I przyszła sukienka, w której mam iść na wesele, jednak zakupy na allegro nie zawsze są udane i muszę wymienić, bo nie dość, że za duża, to jeszcze rozpruta :/ Naprawdę nie mam szczęścia do kupowania ciuchów przez neta :P Przynajmniej już wiem jak wygląda na żywo i jakie ma dokładnie kolory. Dobrałam rzeczy i zrobię sobie bizuterię :)


A mój sarszy brat pojechał właśnie na imprezę przebrany za pingwina razem z jeżem i słonikiem :D Udało mi się dorwać do stroju pingwinka, jak go zostawił na trochę i widać efekty :D Niestety zdjęcia są bardzo słabe, bo nie dość że mi aparat padał, to już się zaczęło ściemniać za oknem, ale stój jeszcze będzie u nas, więc go wykorzystam odpowiednio :D



czwartek, 20 maja 2010

Ogółem to masakra jakaś...

Tha, wiem, że nie ma co narzekać, bo wszystko będzie dobrze itd, itd... Tylko najgorsze są takie momenty kiedy człowiek staje na rozstaju dróg i bez znaczenia, którą decyzję podejmie, to będzie nie dobrze. To chyba była cecha bohaterów tragizmu(?) Jakoś tak. Bez sensu. Na dodatek Młody dzisiaj załatwił się na rowerze tak, że na dwa tygodnie może się pożegnać z jazdą. Jutro idziemy rano do lekarza i mam na dzieję, że nic poważniejszego się nie stało. Tak to jest. Skacze na hopkach i nic się nie dzieje, a tu na prostej drodze takie ała sobie zrobił :/

A wczoraj poprosił mnie o zrobienie tego zdjęcia :P



Kask też ja ozdabiałam, a w przybliżeniu wygląda tak:

środa, 19 maja 2010

tiruriru

Dzisiaj wymodziłam takie cosie. Są już na moim Pchlim Targu. Mam jeszcze w planach bransoletkę do nich :) Ogółem czekam na paczkę z nowymi koralikami. Pełno kolorów! Powinna być lada dzień :D Chyba powoli zaczyna wracać słońce.



sobota, 15 maja 2010

Nadrabianie zaległości

Chyba mnie przewiało trochę po wczorajszym jeżdżeniu cały dzień i załatwianiu zaległych spraw. Na szczęście udało się i będę miała spokój na jakiś czas :P Podczas mojej nieobecności zrobiłam kilka rzeczy. Na imieniny moja Mama dostała ode mnie takie kolczyki. Nie ma przekłutych uszu, więc zrobiłam delikatne, lekkie klipsy w spokojnych kolorach. Mama się bardzo ucieszyła, chociaż mimo tego, że są lekkie, to ciężko Jej się przyzwyczaić do tego, że ma coś na uszach :P



Jak wcześniej pisałam, nie lubię powtarzać wzorów, jednak ostatnio wybuchł jakiś ważkowy szał i mam tylko takie zamówienia. Staram się jakoś inaczej robić każdą parę, jednak chyba nie mam aż takiej wyobraźni. Nie powiem, z drugiej strony to mój ulubiony wzór :P





I jeszcze takie 'cosie' zrobiłam. Uwielbiam taki styl.





I w końcu pokazuję własnoręcznie zrobioną Panję. Już tyle obiecywałam i zawsze wszystko było przeciw temu, żeby mi się udało :P Zrobiłam właśnie ładne zdjęcie, bo chciałam od razu pochwalić się moim nowym lakierem, którego szukałam już chyba z pół roku i w końcu go mam! :D