Moje zdjęcie
Jak widać różności u mnie nie lada, bo różności mnie interesują. Staram się rozwijać w kierunkach, które sprawiają mi przyjemność. W tygodniu jestem opiekunką do dzieci, mając przerwy na pokazy Clowniarskie, w weekendy jestem pilnym studentem Pedagogiki Specjalnej, wieczorami spotkacie mnie z płonącym hoola hop na ulicy, a gdy jestem sama dłubię przy koralikach. Jest tego dużo i wszystko możecie tu poznać. Uwielbiam szczury, nie znoszę kotów. To ja, taka pomieszana. Kocham ognień. Zimę. I wiatr.

poniedziałek, 24 maja 2010

Wczoraj jak zaczęłam pisać posta, w jednej sekundzie zaczęła się taka burza z ulewą, że nie wiedziałam przez chwilę co się dzieje. W popłochu wyłączyłam komputer i zaczęłam uspokajać Nukę. Bidulka była zdziwiona jeszcze bardziej niż ja :P







A odnośnie wczorajszego dnia. Zachęcona upalną pogodą doszłam do wniosku, że pojadę na pola potrenować. Jednak gdy wysiadłam na śródmieściu nie udało mi się wyjść z dworca, bo tak lało. Miałam farta w sumie, że przy wyjściu Squoci kręcili i grali na djembie. Swoich poi nie miałam przy sobie, jednak potowarzyszyłam im z hoola, dzięki temu przeczekałam deszcz, a trwało to prawie dwie godziny, więc nie narzekam :D Potem spotkałam się z Mambą. Chyba dobrze mi zrobiła ta rozmowa. Na pola nie pojechałam w końcu, bo już później zostało mi za mało czasu ;) Przeczekałam w centrum tą godzinę, a potem poszłam na taniec brzucha.

1 komentarz:

dzięki za każde słowo