Moje zdjęcie
Jak widać różności u mnie nie lada, bo różności mnie interesują. Staram się rozwijać w kierunkach, które sprawiają mi przyjemność. W tygodniu jestem opiekunką do dzieci, mając przerwy na pokazy Clowniarskie, w weekendy jestem pilnym studentem Pedagogiki Specjalnej, wieczorami spotkacie mnie z płonącym hoola hop na ulicy, a gdy jestem sama dłubię przy koralikach. Jest tego dużo i wszystko możecie tu poznać. Uwielbiam szczury, nie znoszę kotów. To ja, taka pomieszana. Kocham ognień. Zimę. I wiatr.

sobota, 26 czerwca 2010

No i po egzaminie. Dostałam się, chociaż to chyba żadna sztuka w tym wypadku, bo wszyscy się dostali, jednak teraz czekają mnie bardzo pracowite wakacje, bo wiem, jak dużo muszę się nauczyć, żeby jako-tako sobie poradzić od września. Będę się starała zrobić coś ładnego też, żeby nie zaniedbywać mojego małego światka tutaj przedstawianego ;) A teraz idę spać, bo jutro rano wstaję i trzeba zacząć biegać.

piątek, 25 czerwca 2010

Dzisiaj będzie krótko, bo uciekam do spania, zresztą nie mam głowy ostatnio. Bo... Jutro rano czeka mnie rekrutacja do cyrkówki! :D Zaniedbałam przez to biżu i wszystko inne, bo starałam się jakoś przygotować. Więc proszę, trzymajcie za mnie kciuki, jutro napiszę, czy mi się udało. Chociaż tak się denerwuję, że nie wiem, czy usnę w ogóle :P
Zdjęcie sprzed dwóch lat, tak na dobranoc.

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Mimo niezbyt ładnej pogody pojechałam na Pola. Nie mogę wysiedzieć w domu. Tym bardziej po tym, czego dowiedziałam się wczoraj odnośnie naszego domu :/ Zresztą uważam, że dobrze mi robi czas tam spędzony. Odpoczywam, może wracam zmęczona, jednak to akurat takie dobre zmęczenie :) Ciepło się na sercu robi jak już z daleka ludzie machają i wołają, jak widzą, że idę. Może przyjaciółmi nie jesteśmy, ale mimo wszystko, to miłe. Lubię słuchać komentarzy ludzi, którzy nas mijają 'zobacz, co ta dziewczyna robi z hoola', 'o, cyrkowcy!' :) Cyrkowiec ze mnie żaden tak naprawdę, jednak to fajne :) Nie powiem są też nie miłe komentarze, ale zawsze jest co odpowiedzieć :P Wczoraj jak tak wracałam już wieczorem po całym dniu spędzonym na polach, to zastanawiałam się, co ja zrobię, jak znowu zacznie się jesień i zima, skończy się sezon i nie będzie spotkań kuglarskich. Ale! Jeszcze dużo czasu mamy, to trzeba się nacieszyć :)


Dzieło Zipo: Maczugi, na nich hoola, po środku rusałki, na nich diabolo i kolejne rusałki :D


A to motyl zrobiony przez Łukasza, był jeszcze wąż z wytrzeszczem :P


A tu Otto próbował wykazać się w roli fotografa. To w czerwonych alladynach, to ja :P



A ostatnio zrobiłam drugi pierścionek. Ten ma uniwersalny rozmiar, bo jest na druciku pamięciowym, jednak powiem szczerze, że nie jestem z niego zadowolona. Taki śmieciuszek :P



Nie wiem, czy już o tym pisałam, ale w końcu robię sobie palne hoola! Już mam prawie wszystko i biorę się dzisiaj po pracy do roboty :D

środa, 16 czerwca 2010

Dzisiaj miałam wolne i jak to w środę były Pola, to nie omieszkałam skorzystać, biorąc pod uwagę, że miałam imieniny, a samej w domu to średnio tak siedzieć. Było przyjemnie, jak zazwyczaj :) Potrenowałam, poopierniczałam się i tak minął mi dzień. Nic nowego raczej się nie nauczyłam, bo za bardzo nie mam od kogo. Muszę trochę filmików pooglądać. Mam za to trochę nowych zdjęć i nawet Zipo mi porobił trochę :D


Jaka radość na zdjęciu :P Jakoś zawsze jak się koncentruję, to mam taką jakąś poważną minę, jakbym zła była :/ Obym tylko nie zapomniała na niedzielę zawieźć Zipo diabolo :P
 
To strasznie miłe uczucie, jak idę tam, a ludzie machają i wołają mi już z daleka. Czasami tak jest. Ciepło się na sercu robi. Będę to wspominać w przyszłości. Na pewno.

Korzystając od razu z okazji imienin pochwalę się, że biorę udział w zabawie "Podaj dalej", którą rozpoczęła Rossali. I z tego wszystkiego sama chętnie rozdam prezenty. Zasady są proste:
  • 3 pierwsze osoby, które zgłoszą chęć udziału w zabawie otrzymają ode mnie jakiś mały upominek, który zobowiązuję się wysłać w przeciągu 365 dni,
  • następnie każda z tych osób ma obowiązek ogłosić taką samą zabawę u siebie,
  • każdy może się bawić tylko 3 razy :)
Są chętni? :D

wtorek, 15 czerwca 2010

W końcu coś zrobiłam! Siedziałam dzisiaj 8 godzin w pracy bez klientek, więc ogarnęłam się troszkę i wyczarowałam pierwszy w życiu pierścionek! Już nosiłam się takim zamiarem od baaaardzo dawna, jednak nie mogłam się w ogóle zebrać w sobie. Aż w końcu...




Myślę, że w dużym stopniu zmotywowały i zainspirowały mnie prace Kica Bijoux. Ale jestem z niego zadowolona :D


sukienka i bolerko - allegro
chusta - milanowski lump - 15zł :D
bransoletki z wymiany mojeciuchy.pl

niedziela, 13 czerwca 2010

Po weselu przespałam się trochę, ogarnęłam i pojechałam na Pola. Fajny dzisiaj był dzień w sumie. Pogoda nie była męcząca. Taka akurat akuratna :) Standardowo Skrzymek rozkręcił grę. Tym razem to był 'rolnik' :P


Zipo jak zwykle szalał z piłeczkami


Nawet Julek kochany przyszedł wymęczony po skoku z samolotu :D


Jakiś Ktoś uczył się na mono



Uwielbiam takie niedziele... Mam nadzieję, że one nie miną...
Nie miałam ostatnio czasu, żeby zobaczyć co się tu dzieje. Tu jak i zresztą na innych blogach. Powoli to ogarnę ;) Wczoraj byłam na weselu, jak wspominałam wcześniej. Z szacunku do Cioci i Wujka, którzy to wszystko organizowali (a są bardzo schorowanymi ludźmi i nie było to dla Nich łatwe) powiem, że było udane. Chyba bardziej goście nawalili. Orkiestra starała się rozruszać ludzi, jednak ciężko było się podnieść wszystkim. A było tyle par młodych ludzi. Dziwnie jakoś. Jakbym nie była sama, to bym przetańczyła całą noc. Jednak starszy brat spotkał kumpla z dzieciństwa i caaaałe wesele wspominali, a Młody pomagał Wujkowi, bo widać, że nie było Mu łatwo ogarniać tego wszystkiego. A i jak to ja, chyba mam na czole coś napisane. Musiał przyczepić się do mnie jakiś lowelas, który mi filozofował cały czas. Na szczęście udało mi się go pozbyć :D


To miałam być ja z braćmi, niestety nie wyszło :P




Mały kawaler grzecznie spał i nawet orkiestra nie przeszkadzała :)


Do domu wracaliśmy, jak wschodziło Słońce.


A tak wyglądałam o 5ej rano :P Niestety nie wpadłam wcześniej na to, żeby zrobić jakieś zdjęcie ładne :/ Ogółem to miałam związane włosy, ale później już mnie tak głowa bolała, że rozpuściłam dredki.

piątek, 11 czerwca 2010

Pogoda dopisuje. Mam zaległości w biżuterii przez to, ale szkoda mi siedzieć w domu, jak tak pięknie za oknem :D Chociaż dzisiaj gorąco i strasznie ostre słońce. Wyszłam do ogródka z zamiarem trenowania, jednak skończyło się na leżeniu na kocyku z mokrym ręcznikiem na głowie :P Nuce też było gorąco, bo chowała się, gdzie tylko mogła.


Nie wiem jak, ale udało mi się znaleźć skakuna w trawie :)


A takie pyłki latają teraz w powietrzu. Wyglądają jak śnieg :D


Wczoraj miałam problem, żeby dobrać sobie jakąś bluzkę do spodni, więc wykombinowałam takie cuś z chustki :D Efekty widać na zdjęciach :) W ogóle to pierwszy raz w życiu pomalowałam sobie paznokcie na różowo z czego jestem bardzo zadowolona :D I polecam lumpy w Milanówku :) Ostatnio kupiłam sobie 3 chusty, spódnicę do pokazów i trzy bluzki za 50 zł :) Biorąc pod uwagę jakie chusty udało mi się trafić, to jestem zadowolona :) Myślę, że niedługo je pokażę :)







Zakochałam się w tych spodniach <3

środa, 9 czerwca 2010

Tiruriru... Perspektywa stracenia pracy, jakoś przestała mnie przerażać, bo mam już nową koncepcję! :D A na poprawę humoru kupiłam sobie alla w lumpie :D Na biegu prane i prasowane, bo nie mogłam wytrzymać, żeby nie założyć ;p Ogółem to nie same gatki, bo najpierw myślałam, że to maxi dress, jednak po przymierzeniu okazało się, że dół jest alla :D Z czego ładnie zawinęłam sobie górę i mam takie oto spodenki moje ukochane :* któregoś dnia pokażę ładniejsze zdjęcie i tak, jak powinno się nosić ten 'kombinezonik'. Na razie daję taką fotkę i pokazuję co zrobiłam dzisiaj w pracy :D Oto mój bałagan w pokoju


Niestety zapomniałam oliwki użyć przez zdjęciem i widać jak zapylone są paznokcie :/ Zawsze muszę o czymś zapomnieć.Topsz. Ja spadam wylegiwać się w wannie i poprawiać dredki, bo w sobotę wesele, to trzeba jakoś wyglądać :P


poniedziałek, 7 czerwca 2010

do dupy :/

Prawdopodobnie stracę pracę. Miałam rozmowę z 'kerowniczką'. Trudno się mówi. I tak nie zarabiałam tam. Najgorsze jest to, że idealnie pasowała mi do szkoły i znowu może być problem, nie chciałabym odpuszczać kolejnego roku szkoły przez to, że muszę pracować, bo już dwa lata tak ciągnę. Jednak wszystko znowu wskazuje na to, że tak będzie :/ Chuj mnie strzela już z tym wszystkim. Przepraszam, ale naprawdę od jakiegoś czasu dostaję same kopy, jeden po drugim.


Po powrocie z pracy zrobiłam sobie kawę z bitą śmietaną i zjadłam szyszkę, która czekała od wczoraj.


 Potem poszłam z Rudą do weterynarza, bo znowu tak się zaczęła drapać, że cała pokaleczona jest. Dzielnie zniosła zastrzyk w pupkę i w nagrodę dostała soczysty listek mlecza.


Ogółem to chyba przesadziłam przez ostatnie dni z treningami, bo dzisiaj rano nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Dwie godziny wstawałam z łóżka :/ Dobrze, że codziennie staram się wstać o tej 7, a do pracy na 11. Nie powiem, że jest lepiej, bo myślałam, że nie dam rady wrócić do domu z wycieczki do weterynarza. Jak wróciłam to przy łóżku postawiłam sobie miskę z chłodną wodą. Położyłam się, a nogi zwiesiłam do miski. Ale ulga... Chociaż z drugiej strony sukcesem jest to, że przez tyle dni upału ani razu nie leciała mi krew z nosa, nie osłabłam, ani nie miałam jakichś przykrych sytuacji, co mi się zdarza w taką pogodę. Niestety, skutki anemii :/ Ogółem było by dobrze, gdyby nie to, że moja lekarz zlekceważyła ją jak byłam w gimnazjum, czyli prawie 8 lat temu. I dopiero w zeszłym roku dowiedziałam się co mi dolega, jak zmieniłam lekarza. Ale jak chyba każdy wie, nasza służba zdrowia ma naprawdę dużo do życzenia. Ale się rozpisałam... Jak tak leżałam, to kwiatek stojący na parapecie rzucał strasznie fajny cień na sufit, aż nienaturalnie to wyglądało.


Uf... Tak dużo to chyba jeszcze tu nie pisałam. Pozdrowienia dla tych, co wytrwali do końca ;) Ja się chyba dzisiaj upiję...
Nie dałam rady wczoraj zamieścić wpisu, bo byłam za bardzo zmęczona, to nadrobię teraz szybciutko :P Niedziela była pozytywnie wyczerpująca. Pogoda na Polach sprzyjała, więc i ludzi było nawet sporo. Skrzymek wymyślił bicie rekordu polegające na robieniu młynka na poi i kręceniu się wokół własnej osi. Mój rekord to 173 :P Mało w porównaniu do tego, że największy to około 2500 obrotów :P Z pól poszłam na taniec brzucha i potem jeszcze na chwilę znowu na Pola :P Na bellydance dowiedziałam się, że od nowego semestru lekcje zdrożeją, bo będą już prowadzone w szkole tańca, a nie prywatnie, niestety. Prawdopodobnie będę musiała zrezygnować wtedy :( Obym dostała się do obydwu szkół, do których bym chciała, to przynajmniej będę miała czas wypełniony ;)





A potem wymęczona pożegnałam się z Warszawą :P