Moje zdjęcie
Jak widać różności u mnie nie lada, bo różności mnie interesują. Staram się rozwijać w kierunkach, które sprawiają mi przyjemność. W tygodniu jestem opiekunką do dzieci, mając przerwy na pokazy Clowniarskie, w weekendy jestem pilnym studentem Pedagogiki Specjalnej, wieczorami spotkacie mnie z płonącym hoola hop na ulicy, a gdy jestem sama dłubię przy koralikach. Jest tego dużo i wszystko możecie tu poznać. Uwielbiam szczury, nie znoszę kotów. To ja, taka pomieszana. Kocham ognień. Zimę. I wiatr.

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Nie dałam rady wczoraj zamieścić wpisu, bo byłam za bardzo zmęczona, to nadrobię teraz szybciutko :P Niedziela była pozytywnie wyczerpująca. Pogoda na Polach sprzyjała, więc i ludzi było nawet sporo. Skrzymek wymyślił bicie rekordu polegające na robieniu młynka na poi i kręceniu się wokół własnej osi. Mój rekord to 173 :P Mało w porównaniu do tego, że największy to około 2500 obrotów :P Z pól poszłam na taniec brzucha i potem jeszcze na chwilę znowu na Pola :P Na bellydance dowiedziałam się, że od nowego semestru lekcje zdrożeją, bo będą już prowadzone w szkole tańca, a nie prywatnie, niestety. Prawdopodobnie będę musiała zrezygnować wtedy :( Obym dostała się do obydwu szkół, do których bym chciała, to przynajmniej będę miała czas wypełniony ;)





A potem wymęczona pożegnałam się z Warszawą :P

1 komentarz:

  1. Oh tak pogoda w niedziele i sobote byla cudowna :)
    oby taka sie utrzymala przez caaale wakacje, u mnie jak narazie chumry i wiatr.... ;(
    pozdrawiam i zycze slonka :8

    OdpowiedzUsuń

dzięki za każde słowo