Moje zdjęcie
Jak widać różności u mnie nie lada, bo różności mnie interesują. Staram się rozwijać w kierunkach, które sprawiają mi przyjemność. W tygodniu jestem opiekunką do dzieci, mając przerwy na pokazy Clowniarskie, w weekendy jestem pilnym studentem Pedagogiki Specjalnej, wieczorami spotkacie mnie z płonącym hoola hop na ulicy, a gdy jestem sama dłubię przy koralikach. Jest tego dużo i wszystko możecie tu poznać. Uwielbiam szczury, nie znoszę kotów. To ja, taka pomieszana. Kocham ognień. Zimę. I wiatr.

piątek, 17 grudnia 2010

Dziś miał być mój pierwszy wolny dzień. Nie mam dziś pracy i postanowiłam odpuścić wykłady, a tu przeziębiłam się. Boli mnie głowa cały dzień i zakatarzyło mnie, ale mimo tego postanowiłam ogarnąć pokój. Mieszkamy tu już prawie miesiąc a nadal nic nie zrobiliśmy. Kilka dni temu udało mi się namówić Ł. na kupienie choinki :) Jest w doniczce i malutka, ale przeurocza, chociaż zaczęła gubić igły, bo strasznie ciepło mamy w mieszkaniu, jednak od dziś stoi na parapecie przy uchylonym okienku i mam nadzieję, że dotrzyma do świąt, a potem posadzimy ją u mnie w ogródku :)
 Próbuję jakoś wprowadzić klimat świąt w naszym pokoju, ale średnio mi to idzie. Mamy drzewko w doniczce i drugie malutkie wyglądające jak miniaturowa choineczka :P Nawet są lampki na oknie :D Brakuje mi jeszcze pomysłu na jakieś stroiki wiszące i coś ze świeczkami. Ale to już nie dziś. Teraz siedzę na łóżku z komputerem i kubkiem kawki, mniam... I razem z biegającym dookoła Faraonem czekamy na powrót tej samej osoby ;) o Faraonie wspomniałam w ostatnim wpisie i zgodnie z tym, co napisałam teraz Wam go przedstawię :)



Jak widać Fari to szczurek,mały kochany łysolek, można powiedzieć, że to nasze dzieciątko, bo tak go pokochaliśmy, chociaż nie ukrywam, że tęsknię za moją gromadką i każdego dnia myślę, jak rozwiązać sytuację nie mieszkania już z Mamą i nie zostawiania jej zwierzaków na głowie, tym bardziej, że brakuje mi ich bardzo i źle się czuję, jak wiem, że nie mogę mieć ciągle na oku, co się z nimi dzieje :(

Wrócę trochę do tematu mieszkania. Mamy w pokoju ogromne lustro, które na pewno nie raz będę pokazywać, ale ostatnio ciekawie odbiła się w nim powieszona na krześle kurtka ;)


A w rogu widać nawet nasze drzewko :P
Jak już jesteśmy przy zwierzakach, to przejdę na smutny temat, o którym się dowiedziałam dziś zaglądając na bloga ŻuŻu. Nie będę komentować, bo naprawdę nie znam aż tak wulgarnych zwrotów, jednak chętnie dorwałabym takiego pana i tak samo jak on wcześniej potraktował psa, założyła mu pętlę na szyję i przywiązała do samochodu. Tylko ja bym jechała powoli tak, żeby przeżył i cierpiał do końca życia. Ech, nie do pomyślenia na to, co się dzieje :/ Wybaczcie, że na wieczór taki temat, jednak ktoś w końcu musi zrobić z tym porządek. Ja podpisałam się już na petycji i proszę roześlijcie o tym informacje gdzie się tylko da. Może w końcu nasz rząd zacznie robić coś naprawdę, a nie tylko pierdzieć w stołki :/

piątek, 10 grudnia 2010

miało być...

Miałam dać posta dopiero w środę jednak siedzę sama w mieszkaniu, bo Łukasz pojechał na Ślunsk do domu na weekend, nie miało tak być :P Nie ce siedzieć sama!! Okropne uczucie :/ Z tego wszystkiego okazji pokażę wcześniej wspomnianą bransę i kolczyki, chociaż nie powiem, że rekompensuje mi to samotny wieczór :P

Bransoletka jest do kompletu dla kolczyków z tego postu --> klik!


A tak wyglądają kolejne śmiecziuszkowe kolczyki :P



To od razu pochwalę się jaką czapę zrobiłam dla mojego Dredziarza, bo podczas ostatniego wyjazdu do domu zgubił swoją


A i w sumie to siedzę z Faraonem, a nie tak całkowicie sama, w sumie też z nim gadam, jednak muszę malucha pilnować, bo w mieszkaniu są jeszcze dwa koty i pies. A Faraona za to pokażę w następnym wpisie ;)

czwartek, 9 grudnia 2010

Miałam zrobić wpis od razu dzień po dniu i nie wyszło :P Praca do późna, na którą i tak nie narzekam, bo jest, a to aktualnie jedna z najbardziej potrzebnych mi rzeczy :) Pokazuję dalsze biżutki, które robię ostatnio z tego, co mi pozostało. Chociaż nabyłam jeden drucik, więc Joasiu w najbliższym czasie biorę się za Twoje ważki :) W takim razie bez zbędnego pisania pokazuję dalej:
bransoletka, którą zrobiłam na Mikołajki na prośbę młodszego brata dla koleżanki, która skradła Mu serce ;)

 


kolczyki, od których zawsze uciekałam, aż w końcu brak środków sprawił, że jednak je zrobiłam :P
 


i skromna bransoletka, zrobiłam także do kompletu z kolczykami z rafy, jednak jeszcze nie zrobiłam im zdjęć



I na dziś to będzie tyle niestety. Czas spać, bo jutro praca i cały weekend w szkole, więc prawdopodobnie poodwiedzam Wasze blogi dopiero w najbliższy wolny dzień, czyli środę T_T

poniedziałek, 6 grudnia 2010

zima, ach to ty... :>

Wiem, że nie jestem oryginalna i już niejedna osoba przede mną zdążyła zauważyć, że w końcu mamy zimę. Ale ja też musiałam o tym wspomnieć, tym bardziej, że jest to moja ukochana pora roku :) Dla mnie mogłaby się nie kończyć, jutro biorę palne hoola i idę wieczorem na Starówkę, o! :)

Ogółem sporo się działo ostatnio, a przede wszystkim przeprowadzka do wspólnego mieszkania z Ukochanym ;) Chociaż tak bardzo tego chciałam, to ciężko mi się oswoić z myślą, że to właśnie się stało i jak tu dogodzić? A kontynuując temat zimy na naszych oknach mamy takie 'obrazy' i właśnie za to kocham mróz.


Mogę się też pochwalić, że w końcu znalazłam pracę. Na dodatek w sklepie z biżuterią! Czyli niedługo będę mogła znowu zaopatrzyć się w zapasy drucików i zacząć realizować pomysły, których trochę się porodziło w mojej głowie, a na razie robię biżutki z tego, co mi zostało. Dzisiaj pokażę tylko część, żeby nie robić znowu nawału prac w jednym poście ;)


A ten wzór widziałam już naprawdę wiele razy, aż w końcu stwierdziłam, że muszę też zrobić coś w tym stylu i chociaż sama nie noszę takiej biżuterii, to przypadł mi do gustu ten styl, aż zrobiłam w taki sam sposób bransoletkę, którą pokażę jutro ;)