Moje zdjęcie
Jak widać różności u mnie nie lada, bo różności mnie interesują. Staram się rozwijać w kierunkach, które sprawiają mi przyjemność. W tygodniu jestem opiekunką do dzieci, mając przerwy na pokazy Clowniarskie, w weekendy jestem pilnym studentem Pedagogiki Specjalnej, wieczorami spotkacie mnie z płonącym hoola hop na ulicy, a gdy jestem sama dłubię przy koralikach. Jest tego dużo i wszystko możecie tu poznać. Uwielbiam szczury, nie znoszę kotów. To ja, taka pomieszana. Kocham ognień. Zimę. I wiatr.

piątek, 28 stycznia 2011

łoboż...

Dwa egzaminy w ten weekend, a ja robię zdjęcia biżuterii... Zawsze zdążę, tha... Brak mocy u mnie ostatnio, jakieś wykończenie mnie dopadło. A w pracy zamiast się pouczyć mając trochę czasu, to robię biżu. Zawsze znajdzie się zajęcie, żeby nie zajrzeć do notatek :P Ale sądzę, że teraz zniknę na dłużej, więc pokażę komplecik który zrobiłam. Linka woskowana, turkusy i koraliki szklane.
Enjoy :)

 

A tak wyglądają razem :)

 

Spojrzałam dzisiaj na zdjęcia z poprzedniego wpisu. Przepraszam za taki kicz. Strasznie j obrobiłam :P I pamiętam, że miałam pokazać bransoletkę, pokażę, obiecuję :>

piątek, 14 stycznia 2011

opowieść o bransolecie...

Muszę przyznać, że jeszcze nigdy rok nie zaczął mi się takimi okazjami wyprzedażowymi. Poprzednio pochwaliłam się agatami trawionymi. Trafiają mi się ostatnio same rzeczy, o których naprawdę myślałam od długiego czasu i to praktycznie za bezcen. Kilka dni temu pojechałam do domu i idąc do Mamy zajrzałam po drodze do jednego z moich ulubionych lumpeczków. Jak tylko weszłam na końcu sklepu ukazała się spódnica idealna, która od dawna nie dawała mi spokoju. Leżała na samym końcu rozłożona jak na wystawie z tą różnicą, że to była sterta misiów. I w ten sposób nabyłam maxi spódnicę za 6,80 zł :D
A dzisiaj wracając z uczelni zajrzałam do Złotych, żeby kupić chlebek w Carrefie, ale jakoś po drodze zajrzałam do HaMu i zobaczyłam JĄ (!) Od roku śniłam o szerokiej srebrnej bransolecie. Ale zawsze były bardzo drogie, albo w ogóle ich nie było, więc tak sobie żyłam marząc o niej. A tu dzisiaj wpadłam na wieszak z nimi (całkowicie przypadkowo) bez namysłu wzięłam pierwszą z brzegu i biegałam szczęśliwa dopóki nie zobaczyłam, że kosztuje 39,90 zł. Niestety zarobki mam marne po pierwszym miesiącu pracy, więc uśmiech zszedł mi z twarzy. Kręciłam się i kręciłam po tym sklepie nie wiedząc, co robić. Oglądałam bransę i oglądałam, aż nie wyczaiłam, że miała wgniecienie. Pierwszy raz w życiu zapytałam przy kasie, czy za coś takiego jest może jakiś rabat? A Pani na to, że jest! I tym oto sposobem kupiłam dwie bransoletki za 19,90! Ach... Musiałam się Wam pochwalić, bo aż mnie rozpiera. Kochanie moje pojechało na Ślunsk, ale już telefonicznie się wycieszyłam :D
Miałam nie pisać tyle i znowu zrobiłam wywód. Tak wyglądałam dzisiaj, a bransoletkę pokażę w następnym wpisie, bo jutro na pewno ją założę :P
Zdjęcia są słabe, bo ciężko o dobre światło w taką pogodę, ale próbowałam je uratować, może i wyszło kiczowato, ale będą postępy ;)



spódnica - lumpex 6,80zł
turkusowy top szafa.pl
czarny top - house
bolerko - allegro
pasek - forever18
naszyjnik sama sobie zrobiłam :)
buty - Deichmann

Oby więcej takich fartów w nowym roku i Wam też życzę, a teraz spać. Jutro uczelnia :)
Pozdrowienia ode mnie i Faraona :P Bo jak napisałam wcześniej, Kochanie wyjechało i zostaliśmy sami z Farim.
Dobranoc ;)

wtorek, 11 stycznia 2011

Wypadałoby napisać: "Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!" itd... Ale zacznę trochę od narzekania. Nie było mnie bardzo długo, bo nie miałam czasu niestety. Na święta też nie zaglądałam, bo jakoś świąt u mnie w tym (a właściwie w zeszłym już) roku nie było. Przed świętami męczył mnie ciągle ból brzucha a po świętach katar i kaszel, z którym do dziś walczę, bo Sylwester chociaż z Ukochanym to spędziliśmy w domu chorując, chociaż i tak nie będę narzekać ;) Dziś i wczoraj wolne mam, więc musiałam napisać dwa referaty, bo w weekend zjazd. Napisałam półtora ;) Jakoś ciężko się przestawić na 'tryb ucznia' po dwóch latach przerwy.
Biżuteryjnie u mnie bardzo skromnie, bo nie mam kiedy usiąść i spokojnie coś porobić, chociaż pomysłów mnóstwo... Nawet udało mi się u mnie w sklepie kupić bransoletkę z agatów trawionych za 9,5 zł i to w moim ulubionym odcieniu. Jakie zdziwienie było, jak rozpakowałam dostawę biżuterii i zobaczyłam to cudo :) Wszystko zawsze zamawiam przez internet, więc jestem zadowolona z tego zakupu :) Może w najbliższym czasie zrobię z nich coś ładnego :)

 
W ostatni piątek miałam urodziny, dostałam od Ukochanego pieczątkę, przecudną pieczątkę ze wzorem, który sam zaprojektował (widać go będzie teraz na wszystkich moich zdjęciach). Jestem z tego tak zadowolona, że nie mogłam się nie pochwalić :P



I muszę też napisać, że pierwszy raz w życiu udało mi się wygrać candy,które organizowała Anya.Es. Gdy poszłam po świętach na pocztę, z paczuszki wyjęłam cudowną sutaszową broszkę. Jest przecudowna, dziękuję Aniu! Nie dość, że to było pierwsze candy, które wygrałam, to jeszcze taki skarb :) W najbliższym czasie postaram się pokazać brochę już na sobie :)
 

 

I na koniec coś, co ja zrobiłam. Czasu dużo to zajęło, bo robione były na raty, jednak zadowolona jestem :) A Ukochany upiększył dodatkowo zdjęcia, więc tym bardziej mi się podobają, miałam dać tylko dwa, ale nie mogę się zdecydować więc pokazuję wszystkie :)





Uff... Ale się rozpisałam, gratulacje dla tych, co do końca dotrwali :P Mam nadzieję, że z nowym rokiem będę bardziej regularnie zaglądać do Was i robić wpisy, bo smutno się tu zrobiło ostatnio.