Moje zdjęcie
Jak widać różności u mnie nie lada, bo różności mnie interesują. Staram się rozwijać w kierunkach, które sprawiają mi przyjemność. W tygodniu jestem opiekunką do dzieci, mając przerwy na pokazy Clowniarskie, w weekendy jestem pilnym studentem Pedagogiki Specjalnej, wieczorami spotkacie mnie z płonącym hoola hop na ulicy, a gdy jestem sama dłubię przy koralikach. Jest tego dużo i wszystko możecie tu poznać. Uwielbiam szczury, nie znoszę kotów. To ja, taka pomieszana. Kocham ognień. Zimę. I wiatr.

piątek, 14 stycznia 2011

opowieść o bransolecie...

Muszę przyznać, że jeszcze nigdy rok nie zaczął mi się takimi okazjami wyprzedażowymi. Poprzednio pochwaliłam się agatami trawionymi. Trafiają mi się ostatnio same rzeczy, o których naprawdę myślałam od długiego czasu i to praktycznie za bezcen. Kilka dni temu pojechałam do domu i idąc do Mamy zajrzałam po drodze do jednego z moich ulubionych lumpeczków. Jak tylko weszłam na końcu sklepu ukazała się spódnica idealna, która od dawna nie dawała mi spokoju. Leżała na samym końcu rozłożona jak na wystawie z tą różnicą, że to była sterta misiów. I w ten sposób nabyłam maxi spódnicę za 6,80 zł :D
A dzisiaj wracając z uczelni zajrzałam do Złotych, żeby kupić chlebek w Carrefie, ale jakoś po drodze zajrzałam do HaMu i zobaczyłam JĄ (!) Od roku śniłam o szerokiej srebrnej bransolecie. Ale zawsze były bardzo drogie, albo w ogóle ich nie było, więc tak sobie żyłam marząc o niej. A tu dzisiaj wpadłam na wieszak z nimi (całkowicie przypadkowo) bez namysłu wzięłam pierwszą z brzegu i biegałam szczęśliwa dopóki nie zobaczyłam, że kosztuje 39,90 zł. Niestety zarobki mam marne po pierwszym miesiącu pracy, więc uśmiech zszedł mi z twarzy. Kręciłam się i kręciłam po tym sklepie nie wiedząc, co robić. Oglądałam bransę i oglądałam, aż nie wyczaiłam, że miała wgniecienie. Pierwszy raz w życiu zapytałam przy kasie, czy za coś takiego jest może jakiś rabat? A Pani na to, że jest! I tym oto sposobem kupiłam dwie bransoletki za 19,90! Ach... Musiałam się Wam pochwalić, bo aż mnie rozpiera. Kochanie moje pojechało na Ślunsk, ale już telefonicznie się wycieszyłam :D
Miałam nie pisać tyle i znowu zrobiłam wywód. Tak wyglądałam dzisiaj, a bransoletkę pokażę w następnym wpisie, bo jutro na pewno ją założę :P
Zdjęcia są słabe, bo ciężko o dobre światło w taką pogodę, ale próbowałam je uratować, może i wyszło kiczowato, ale będą postępy ;)



spódnica - lumpex 6,80zł
turkusowy top szafa.pl
czarny top - house
bolerko - allegro
pasek - forever18
naszyjnik sama sobie zrobiłam :)
buty - Deichmann

Oby więcej takich fartów w nowym roku i Wam też życzę, a teraz spać. Jutro uczelnia :)
Pozdrowienia ode mnie i Faraona :P Bo jak napisałam wcześniej, Kochanie wyjechało i zostaliśmy sami z Farim.
Dobranoc ;)

3 komentarze:

  1. :) no i masz Ci los ;P rabaty dobre są ;]
    i perełki w lumpach też ;] mnie brat przekonał do sklepów takich :D ha ha
    a muzycznie jak najbardziej bujające- do takiej pogody- tylko ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. naszyjnik piękny Ci wyszedł:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham Cię, Moja Malutka ;*

    OdpowiedzUsuń

dzięki za każde słowo