Moje zdjęcie
Jak widać różności u mnie nie lada, bo różności mnie interesują. Staram się rozwijać w kierunkach, które sprawiają mi przyjemność. W tygodniu jestem opiekunką do dzieci, mając przerwy na pokazy Clowniarskie, w weekendy jestem pilnym studentem Pedagogiki Specjalnej, wieczorami spotkacie mnie z płonącym hoola hop na ulicy, a gdy jestem sama dłubię przy koralikach. Jest tego dużo i wszystko możecie tu poznać. Uwielbiam szczury, nie znoszę kotów. To ja, taka pomieszana. Kocham ognień. Zimę. I wiatr.

poniedziałek, 9 stycznia 2012

wyniki candy i trochę o dobroci

Lekko spóźnione, ale w końcu są ;)
Zgłosiło się 45 osób (!) co dla mnie jest bardzo miłym zaskoczeniem. Losowanie odbyło się w bardzo uproszczonej formie, trochę inaczej sobie to planowała.
Ale! Nie o tym :)


Emocji był ogrom, a wylosowana została Doro! Cieszę się razem z Tobą i gratuluję :)
Dziękuję wszystkim za udział w zabawie, losowanie wygranej bardzo mi się podobało, mam nadzieję, że Wam oczekiwanie również :)


Dziękuję Wam też za słowa otuchy odnośnie wpisu o psiaku. Teraz już mogę na spokojnie powiedzieć jak się potoczyły jej losy. Wieczorem w piątek (Trzech Króli) sąsiad nie domknął furtki przez co Nuka (właśnie mój psiak) uciekła i niestety po całonocnych poszukiwaniach nie odnalazła się. W sobotę rano zjawiła się u nas straż miejska z informacją, że pies został potrącony przez samochód i teraz jest w klinice. Chciałabym Wam opowiedzieć o tym ile miała szczęścia moja Malutka. Leżała już potrącona na poboczu, aż w końcu ktoś się zatrzymał i przeniósł ją w bezpieczne miejsce. Gdy dzwonił po straż miejską zatrzymali się kolejni ludzie, którzy zgodzili się poczekać na strażników i w tym czasie obdzwaniali okolicznych weterynarzy, aby któryś ich przyjął, co okazało się nie lada problemem ponieważ jak wiadomo Trzech Króli jest dniem wolnym od pracy. Na szczęście są jeszcze tacy ludzie jak Pani Anna Laudańska z Otrębus, która jako jedyny weterynarz zgodziła się przyjąć psa do siebie do domu, gdzie opatrzyła rany Nuki i zajęła się nią przez noc. W sobotę Pan, który dzień wcześniej zawiózł psiaka do kliniki przyjechał po nas i razem pojechaliśmy odebrać Nukę. Cała historia skończyła się na szczęście tylko na kilku obtarciach, siniakach i szoku. Nuka ma 15 lat, więc bałam się, że nie skończy się to dobrze, jednak dzisiaj już sama próbowała wejść po schodach, a przede wszystkim zaczęła jeść, co chyba jest najlepszą oznaką zdrowienia. Co ciekawr w wakacje ją zachipowałam, w sumie to nasza weterynarz namawiała mnie dopóki się nie zgodziłam i dzięki temu Nuka się znalazła i znów jest w domu, gdyby nie miała chipa nawet nie wiedziałabym co się z nią stało...

Wiem, że się rozpisałam, jednak uważam, że dopisało nam naprawdę niesamowite szczęście, bo psów na tamtej drodze ginie bardzo dużo. I dziękuję losowi, że trafiliśmy na ludzi o wielkich sercach, którzy uratowali życie Nuce.

Heh, a oto i ona...


10 komentarzy:

  1. Bardzo się cieszę!
    Oby było więcej tak życzliwych osób dla których los zwierzaków nie jest obojętny!
    Moja psinka niestety nie miała tyle szczęścia, co Nuka w "spotkaniu" z samochodem :(
    Pozdrów psiaka ode mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi z powodu psiaka i dziękuję.
      A Nukę już pozdrowiłam :)

      Usuń
  2. To świetnie, że z pieskiem jest dobrze :)
    Dzięki za zabawę i gratulacje dla szczęściary!

    OdpowiedzUsuń
  3. Całe szczęście, że Ktoś na górze czuwał nad Nuką i wyszła z tego cała i zdrowa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piszesz dzisiaj o samych szczęściarach!

    OdpowiedzUsuń
  5. slodka psiunka. ojej jak dobrze ze sa jeszcze ludzie o tak wielkich sercach. cale szczescie ze histroia skonczyla sie happy endem!

    OdpowiedzUsuń
  6. śliczna psina:) ja nie wiem, ale chyba zawyłabym się na śmierć gdyby coś moim psom się stało, więc trzymam kciuki za Nuce:)
    A tak w ogóle jak byłam mała miałam taką dużą białą leżącą foczkę, którą nazwałam Nuca i byłam małym załamanym dzieckiem jak się zgubiła na mieście

    OdpowiedzUsuń
  7. Strasznie się cieszę, że wszystko zmierza ku zdrowiu i że znaleźli się odpowiedzialni ludzie - takich niestety co raz mniej!
    Czyżbym wygrała candy???
    A ja już z rozpaczy opuściłam łapki!
    Cieszę się zatem podwójnie!!
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję Wam wszystkim za komentarze Doro tak, wygrałaś Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochany psiak! Gratuluję wygranemu wygranej :) I sama sobie pluję w brodę że nie zdążyłam się zapisać... No ale może następnym razem :) Dziękuję za udział w moim candy na nowy rok, życzę powodzenia jak przyjdzie czas losowania :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

dzięki za każde słowo